Wiadomo, że wszystko rozpoczyna się od słowa. I to dobre, i to złe.
Słowa, na które czekamy; słowa, które uderzają w nas jak pocisk; słowa, których znaczenie determinuje ton głosu.
Mam duży szacunek do tych, którzy szanują słowa. Wypowiadają je z namysłem. Wiedzą, że mogą one zranić - a raz powiedzianego słowa nie da się cofnąć. Można przeprosić, wytłumaczyć - ale cofnąć się nie da.
Można toczyć wojnę na słowa - można kogoś pokonać elokwencją czy logiką.
A ja ostatnio wolę posłuchać, pokiwać głową, pomilczeć. Wycofać się. Niestety jeszcze za rzadko.
Witaj, trafiłam do Ciebie poprzez My Slow Nice Life. Gdy zobaczyłam ten wpis, usmiechnęłam się do siebie, bo niedawno sama popełniłam podobny, który streściłam tytułem: milczenie jest złotem. To kolejny dowód jak nasze mysli przenikają się. A może dojrzewamy i z wiekiem dochodzimy do podobnych konkluzji? Pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńU Ciebie uderzyła mnie myśl - że wszyscy potrafimy mówić, a tak mało nas potrafi milczeć. Trafiasz w sedno :)
OdpowiedzUsuńZ czasem człowiek chyba pokornieje - nie stara się tak brylować i wdzięczyć, już nie musi być zawsze "jego na wierzchu". Dobrze, że nadchodzi ten czas - jest w nim tyle spokoju i milczącej mądrości :)
Agnieszko, cieszę się, że wróciłaś:)
OdpowiedzUsuńWszyscy potrafimy mówić, a mało z nas nie tylko potrafi milczeć,ale przede wszystkim słuchać. Wydaje nam się, że słuchamy, a w tym czasie przygotowujemy już swoją odpowiedź...
Podobnie jest z czytaniem, nawet na blogach (a może szczególnie tutaj) to widać, że nie czytamy, tylko skanujemy treść. I lecimy dalej.
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że znów to miejsce będzie dla Ciebie przyciągające:)