Lubię detale.
Elegancki grzeczny strój i czerwone paznokcie. Pyszny sos w niewielkiej ilości, który podkręca smak prostego jedzenia. Biżuteryjny drobiazg, który trudno zauważyć. Urok deseni, wzorów pozornie do siebie niepasujących lub właśnie idealnie dobranych. Drobiazg wręczony bez okazji świadczący o pamięci, trosce.
Lubię, gdy ten detal, o który zadbałam ktoś zauważy. Lubię, gdy odkryje tę grę, w którą gram z innymi i puszczam do nich oczko. Nie chodzi o perfekcję, chodzi o zabawę.
Detal często decyduje o smaku i o stylu. To detale powodują, że są przedmioty, które od razu stają się takie moje.
Sztuka życia to dla mnie troska o detale. Bez zadęcia i zbędnej spinki. Bez obsesji.
Czy to się kłóci z minimalistycznym podejściem do życia. Chyba nie. Dbałość o detale to dbałość o jakość życia, a mi szkoda go na bylejakość i półśrodki. Niech będzie pięknie!
Bardzo mi się podoba Twoje podejście do "detali". Jest takie "moje":) Sądzę, że ten wpis to jest taki właśnie "detal" - minimum słów - maksimum treści. I jest pięknie.
OdpowiedzUsuń